Jak to właściwie jest z tą Iskierką Radości, czyli wywiad z panią wicedyrektor Wiolettą Kobzdej.

Iskierka Radości od wielu lat jest jednym z najgorętszych tematów wśród uczniów naszej szkoły. Przy każdej edycji wiele osób jest chętnych do pomocy i zawsze przynosi to wszystkim wiele radości. Mimo to za pewne nie każdy z nas wie skąd powstał pomysł na takie przedsięwzięcie. Tego, oraz innych interesujących rzeczy dowiedziałam się w rozmowie z Panią wicedyrektor Wiolettą Kobzdej, którą przeprowadziłyśmy kilka dni temu.

 

Martyna Bitner: Dzień dobry. Czy mogłaby Pani opowiedzieć skąd powstał pomysł na Iskierkę Radości oraz jak wyglądały pierwsze jej edycję?

P. wicedyrektor: Dwadzieścia lat temu była u nas w szkole taka grupa młodzieży, a właściwie była to żeńska klasa. Wymyśliły one żeby pozbierać wśród uczniów naszej szkoły takie pluszowe misie i jako podarek przekazać dzieciom z domu dziecka. Sprawiło to ogromną radość tym dzieciom, a sam odzew ze strony uczniów był na tyle duży, że postanowiono to kontynuować. Z czasem forma akcji zaczęła się też zmieniać. Odbyła się na hali aukcja, podczas której odbywały się też koncerty i różne inne wystąpienia uczniów. Zebrano wtedy aż 1000zł! Oczywiście postanowiono nie przerywać tego, a jeszcze bardziej rozbudowywać. Dlatego Iskierkę Radości przeniesiono najpierw do Galerii Galaxy. Chodziło chociażby o to, aby dotrzeć z tą akcją do jeszcze większego grona ludzi, poszerzyć grono zainteresowanych. Kiedyś nawet inaugurację Iskierki Radości rozpoczynaliśmy marszem z Jasnych Błoni aż do samego Galaxy. Z czasem zostały wymyślone też tygodnie iskierkowe, a z roku na rok przyłączało się do nas co raz więcej szkół i przedszkoli. Na tą chwilę współpracuje z nami już sześćdziesiąt instytucji. Od dziesięciu lat w Teatrze Współczesnym odbywa się też finał Iskierki.


M: Czy z roku na rok zauważa Pani żeby liczba chętnych uczniów do pomocy się zwiększała, czy jest z tym różnie?

P.w.: Muszę przyznać, że w tym roku ilość chętnych bardzo mnie zaskoczyła. Uczniów chętnych do pomocy w zbiórce, ale też w samej organizacji było znacznie więcej niż zwykle. Muszę przyznać, że w pierwszej chwili byłam wręcz przerażona kiedy przyszłam pod bibliotekę i zobaczyłam zaledwie cztery osoby, ale później okazało się, że wyszło zamieszanie z miejscem zebrania. Kiedy zobaczyłam tę ilość osób schodzących po schodach do biblioteki po wyjaśnieniu sytuacji naprawdę byłam w szoku.


M: Czy organizowanie tego wszystkiego może się z czasem znudzić? Nie miała Pani nigdy takich myśli żeby przestać to robić?

P.w.: Wydaje mi się, że to jest w pewien sposób uzależniające. Jak jest się już w niej tyle lat to nawet trudno sobie wyobrazić rezygnację z tego. Przyzwyczaiłam się już, że zawsze jak przychodzi jesień to wpada się w taki wir pracy związany z całą organizacją i przygotowywaniami. Prawda jest taka, że Iskierka zrzesza ze sobą uczniów, nauczycieli, rodziców, znajomych, wszystkich po prostu. Jak się już zaczyna w niej działać, to się w niej zostaje. Poza tym dzięki Iskierce poznałam naprawdę dużo wspaniałych ludzi i mogę pracować z młodzieżą na zupełnie innym poziomie niż bezpośrednio w szkole. Również jest dla mnie bardzo ważny fakt, że Iskierka Radości to takie wydarzenie, że nawet absolwenci naszego liceum zawsze się na niej pojawiają i przynajmniej można popatrzeć jak niektórzy powyrastali. W tym roku było ich szczególnie dużo!


M: Trudno jest zdobyć sponsorów i zorganizować całe takie przedsięwzięcie?

P.w.: Gdyby nie ci wszyscy ludzie i przyjaciele nic by się nie udało. W tej chwili w wielu przypadkach jest tak, że wystarczy, że wykonamy jeden telefon, a nasi rozmówcy już wiedzą o co chodzi i bardzo chętnie nam pomagają. Są już nawet takie osoby, które same zgłaszają się do nas z propozycjami wsparcia Iskierki. Tak naprawdę liczy się po prostu zaangażowanie dosłownie wszystkich. Natomiast samo gromadzenie fantów na przykład na loterię trwa cały rok. To się nigdy nie zatrzymuje i trwa non stop.


M: Dobrze, a czy myśli Pani już może o następnej Iskierce? Rodzą się już jakieś nowe plany, pomysły?

P.w.: Zawsze przy finale pojawia się już myśl o kolejnej edycji. Ta będzie na pewno szczególna ze względu na to, że już dwudziesta edycja Iskierki Radości. Oczywiście pojawiają się już myśli co wyjątkowego, może coś nowego można by przygotować z tej okazji. Może stworzyć nowe logo albo nagrać jakiś filmik o tym. To wszystko jest jeszcze do obmyślenia, ale na pewno jak co roku będziemy się starać przyciągnąć jeszcze więcej ludzi aby grono zainteresowanych, wpierających wciąż się powiększało.


M: Odchodząc trochę od tematu Iskierki, chciałabym Panią zapytać jaka była Pani reakcja na nominację do Osobowości Roku 2019 według Głosu Szczecińskiego?

P.w.: Zaskoczenie! Jeśli mam być szczera to nawet nie wiedziałam, że istnieją takie nominacje. Sama dowiedziałam się, że zostałam nominowana bardzo późno, bo dopiero trzy dni przed końcem głosowania. Do tego do dzisiaj nawet nie wiem kto mnie tam zgłosił.


M: Mimo to serdeczne gratulacje nominacji, życzę dalszych sukcesów Iskierki Radości i dziękuję za rozmowę oraz poświęcony czas.

P.w.: Ja również dziękuję!


Podsumowując naszą rozmowę, Iskierka Radości to ogromne przedsięwzięcie cieszące się ogromnym odzewem ze strony uczniów naszego liceum już od wielu lat. Jak się domyślam świadomość, że w dość prosty sposób można pomóc drugiemu człowiekowi motywuje nie tylko nas, ale też na przykład Panią wicedyrektor Kobzdej. Miejmy nadzieję, że chęci jak i zapał Pani Kobzdej nigdy się nie wyczerpią oraz, że Iskierka Radości z roku na rok będzie odnosiła co raz to większe sukcesy. 

//